30 kwietnia 2014

Majowa lista obecności

Jest nas już jak grzybów po deszczu, a zbliża się maj, więc najwyższa pora, aby sprawdzić, czy liczba komentarzy czy też odpisów sukcesywnie zwiększa się pod każdą kartą postaci w liście po lewej, co, jak sami wiecie, oznacza listę obecności, do której podpisania serdecznie zachęcamy. 

Zwyczajowo, prosimy aby zrobiły to te osoby, które będą aktywnie uczestniczyć w życiu bloga, a nie tylko wisieć w linkach i generować sztuczny, mylący tłum.

Na wpisanie się macie czas do poniedziałku, 5 maja, do godziny 21:00.  
Prosimy o zalogowanie się.

PS Jak wiecie, wielkimi krokami nadchodzi wątek grupowy i więcej informacji na ten temat oraz prawdopodobne daty jego odbycia się będą zawarte w następny poście, bliżej weekendu.

26 kwietnia 2014

Myślę, więc kłamię


Nathan Rivers
ur. 13 sierpnia 1960 roku w Londynie
½ krwi angielskiej, ¼ chorwackiej i ¼ polskiej | w połowie magiczna
13 cali, wierzba i włos z grzywy jednorożca, giętka
Ravenclaw | klasa VI
obrona przed czarną magią | transmutacja | eliksiry | zaklęcia i uroki | starożytne runy
klub pojedynków
 patronus - wilk | bogin - przepaść | sowa - Layla
    Postać, którą dostrzegasz na brzegu jeziora, wydaje ci się dziwnie znajoma, więc machinalnie zaczynasz iść w jej stronę. Nagle jednak zmieniasz zdanie, zatrzymując się w pół kroku i w komiczny sposób umykasz za drzewo stojące nieopodal. Po odczekaniu kilku nienaturalnie długich sekund, z łomoczącym od adrenaliny sercem wyglądasz na chłopaka, który siedzi dalej w tej samej pozycji, głowę pochylając nad szkicownikiem. Uff, na szczęście mnie nie zauważył, myślisz sobie, ukradkiem spoglądając na twarz, którą już rozpoznajesz. Nie znasz Nate'a zbyt dobrze, ale wiesz, kim jest i często go widujesz. Wydaje się bardzo otwarty, dużo mówi i ma specyficzne poczucie humoru, które na ogół podoba się ludziom. Tobie również, ale nigdy nie miałaś odwagi mu tego powiedzieć. Mimo wszystko, teraz siedzi tutaj sam, co jest dla ciebie trochę zaskakujące. To pewnie dlatego nie rozpoznałaś go z daleka, zmylił cię ten brak towarzystwa, z jakim zwykle przebywa, gdy na niego trafiasz. Obserwujesz go dalej i widzisz, jak jasne kosmyki włosów opadają mu na twarz, przez co zastanawiasz się, czy on w ogóle widzi to, co rysuje. Wiesz tylko, że z pewnością nie jest to krajobraz przedstawiający błyszczące od słońca jezioro czy zielone błonia. To komiks albo... no, ta... manga, mówisz do siebie szeptem, wychylając się kawałek dalej, jakby miało ci to w jakkolwiek sposób pomóc w dostrzeżeniu chociażby konturów rysunku. Nie pomaga. Napotykasz jednak wzrokiem coś równie interesującego. Błyszczący na piersi chłopaka medalion, który zawsze cię intrygował. Na pierwszy rzut oka to zwykły kryształ w srebrnej obwódce zawieszony na łańcuszku, ale gdy często się na niego spogląda, nie sposób nie zaobserwować, że w różnych sytuacjach przybiera inny kolor. Nie rozgryzłaś jeszcze, dlaczego tak jest, ale podejrzewasz, że Nathan ma go od ojca. Nie można co prawda dostać takiego samego w Magicznych Przedmiotach Riversa na Pokątnej, jednak twoim zdaniem, to właśnie on go wykonał. Głowiąc się nad tym, dochodzisz do wniosku, że Nate jest w gruncie rzeczy bardzo tajemniczy. Niby każdy go zna, niby ze wszystkimi rozmawia, jednak jest w nim wiele niejasności. Być może jego przyjaciele o nich wiedzą, nie jesteś pewna. Zastanawia cię na przykład to, dlaczego nie zdecydował się grać w szkolnej drużynie quidditcha, mimo że jest całkiem niezły albo jak udaje mu się dostawać dobre oceny, kiedy cały dzień chodzi gdzieś z kumplami. Czyżby był aż tak mądry? Powątpiewasz, lecz mimo to, chciałabyś lepiej go poznać i sama się przekonać. On jest taki...
    - Nie musisz się przede mną ukrywać - mówi głośno, nie przerywając rysowania. Chyba zatrzymało ci się serce, widzisz, jak się uśmiecha i nie masz pojęcia, co ze sobą zrobić.
    ...spostrzegawczy.

20 kwietnia 2014

Never let your fear decide your fate


Kathleen
 Kelmeckis 

"Everything about us is so wrong,  but yet it feels so right"





„You don’t always need a plan.
Sometimes you need to breathe.
Trust.
Let go.
And see what happens.”




PODSTAWOWE INFORMACJE

ROZDZIAŁ I
ROZDZIAŁ II

ROZDZIAŁ III
ROZDZIAŁ IV



[Cytat z tumblr. Wizerunek: Kristen Stewart. Ta niespokojna duszyczka przyprawiła mnie o wiele nieprzespanych nocy, więc gwarantuje, że taka sztampowa to ona nie jest, z resztą chyba na taką nie wygląda (?). Powiązania, powiązania, powiązania! I jak najbardziej ciekawe wątki. Druga postać. Pierwsza to Kristel. Mam słabość do imion na K. Sama takowe posiadam, haha.
Cytat z tytułu, pochodzi od piosenki Awolnation - Kill your heroes.
No dobra, to cześć i czołem!]

15 kwietnia 2014

This is a Rebel Love Song

Lily Evans
VII rok | 10 i ¼ cala, wierzba | łania

Kalendarz mieszczący się w głowie mówi, że dzisiaj trzeba napisać wypracowanie na transmutację na półtora rolki pergaminu, przeczytać rozdział na historię magii i poćwiczyć jedno z tych nowych zaklęć. A potem jest spotkanie Klubu Ślimaka u Profesora Slughorna. Wieczorem za to trzeba będzie napisać długi list do rodziców, bo już dawno tego nie robiła. Czas jest wypełniony po brzegi, nie ma miejsca na jakieś bzdury, zabawy czy też głupiutkie randki z równie głupimi chłopakami. Jeszcze tego by brakowało.

Skrajnie poukładana, w jej mniemaniu wszystko jest albo czarne, albo białe i ma swoje miejsce w porządku świata. W jej małej rzeczywistości nie ma miejsca na ekscesy. Sprawia wrażenie aż do przesady poważnej i dojrzałej, rzadko się uśmiecha. Stara się nie wyróżniać, błyszczy jednak na zajęciach dzięki wiedzy i inteligencji. Pewna swoich racji i zaciekle ich broniąca. W końcu ma te swoje zasady, których trzyma się zawsze i wszędzie. Pomoże dokładnie każdemu, kto tej pomocy potrzebuje.
Może wydawać się odrobinę oschła i zamknięta w sobie. Wszystko to jednak jest formą obrony wynikającą z tego, że zwyczajnie boi się komukolwiek zaufać. Nic dziwnego, skoro jedyny przyjaciel okazał się być inny niż jej się wydawało.
...a tak naprawdę Lily jest po prostu okropnie samotna.


___
nigdy nie wiem, co pisać od siebie, wiec tylko: cześć.
na zdjęciu Holland Roden
w tytule Black Veil Brides.

10 kwietnia 2014

Charakterek

JAMS JEST TĄ "TRUDNĄ" DZIEWCZYNĄ, której niewinna uroda przypomina tą anielską, a usposobienie jest wręcz wyrwane z niespokojnych czeluści piekieł. Często i ją samą irytuje charakter, który posiada i cierpkość, która go odznacza, lecz na sporadycznym pożałowaniu swojej własnej osoby, zadośćuczynienie Crosby się kończy. Bo ilekroć chciałaby się zmienić, ostatecznie dochodzi do wniosku, że jest jej ze sobą - banalnie - dobrze. 
 

JAK NA GRYFONKĘ PRZYSTAŁO
– nie tłumi w sobie złości. Stara się niczego w życiu nie żałować, jednak zdarzenia, które rodzą się w wyniku uaktywnienia się gorącej głowy Jams, przysparzają jej ostatecznie wiele zmartwień, a także i problemów. Mimo pewnej skruchy, nie przyzna się ludziom, że ma problemy z impulsywnością.

PRAGNIE GRAĆ W QUIDDITCHA
- ale za bardzo chce, by wszystko rządziło się jej prawami oraz jest zbyt niecierpliwa, by należycie okiełznać miotłę. Poza tym, jest to osoba zbyt nieodpowiedzialna na uczęszczanie na obowiązkowe treningi. Crosby nie jest jednak dziewczyną z gatunku tych, które oczekują przyznawania im racji przy każdym skinięciu głową, a także nie pragnie być obdarowywana prezentami, które wg. niektórych przedstawicielek płci pięknej, im się niezaprzeczalnie należą. Bywa, że ego dziewczyny potrafi urosnąć do olbrzymich rozmiarów, jednak nie można powiedzieć o Jamie, jak o rozpieszczonej smarkuli.


ZMIENNA JAK CHORĄGIEWKA NA WIETRZE.
- mówi, co ślina jej na język przyniesie, lecz bywają dni (mimo że wymienić można je pokrótce na palcach jednej ręki) gdy zignoruje sprawcę konfliktu, bodajże zmęczona ciężkim dniem. Hipokrytka, która z przekonaniem krytykuje hipokrytów. Raz z tobą szaleje, a raz uważa, że jesteś zbyt szalony. Raz pełna energii, raz człowiek nie do życia. Ale - i choć by wiało i grzmiało, cała nadzieja opuściłaby ludzkość a świat stał w żywych płomieniach - Jamie zawsze będzie bronić swoich bliskich.

MA SWOJE HUMORKI.
- twierdzi, że woli wyluzowanych rozrabiaków od ludzi, którzy chodzą spięci od stóp do głów w niewidzialnym, założonym na swoją postawę garniturze i zaciśniętym przy szyi krawacie. Gdyby często nie przewracała oczami, nie byłaby sobą. Mimo że mistrzem ciętej riposty nie jest - cóż, przynajmniej się stara. Jest sentymentalna, a także temperamentna i uparta - te cechy w parze nigdy nie pozostawały obojętne kłopotom.

ŁAMANIE ZASAD JĄ DEFINIUJE
- przemyci alkohol oraz nie raz uda się na wycieczkę do Zakazanego Lasu. Zakazanego? Co to właściwie oznacza? Bywa wulgarna, ludzie mają w zwyczaju upominać dziewczynę, by ta czasem uszczypnęła się w język. Ma w genach wpisane wchodzić w skomplikowane, często nie wróżące nic dobrego związki, a będąc zobowiązaną do wierności, pogrywać jednocześnie we flirt. Nie jest to typ porcelanowej damy, posiada urodę "dziewczyny z sąsiedztwa" i może być równie dobrym kumplem do piwa, co złą dziewczyną do kochania. 

 WYCHOWAŁA SIĘ WŚRÓD MUGOLSKIEJ TECHNOLOGII.
- ponieważ jej ukochana ciotka Florence lubiła dogadzać sobie w życiu, dlatego uatrakcyjniała je zarówno magią, jak i telewizją. Jams nie posiada ulubionego przedmiotu szkolnego, chociaż (by zabić nudę), walczy w Klubie Pojedynków. Nauczyciele, łagodnie mówiąc, za Jams nie przepadają, bo jest jedną z najbardziej negatywnie nastawionych do nauki osób w tej szkole.  


Czasami czuje się samotna i czuje głęboko zakorzenioną gdzieś w środku pustkę. 

Ale ostatecznie, wesoła z niej dziewczyna.


RANDOMOWE FAKTY DLA CIEKAWSKICH





⁕ Kontynuuje: Eliksiry, OPCM, ONMS, Transmutację, Zielarstwo, Zaklęcia

⁕  Przeraźliwie boi się pająków. Gdyby spotkała swojego bogina, byłaby to zapewne akromantula.

⁕  Od roku nie urosła ani centymetra. Zatrzymała się przy wzroście metr 74. 

⁕ Tiara Przydziału, wybierając dziewczynie dom, napomknęła coś o Slytherinie, jednak ostatecznie przeważyły występujące u Jamie cechy iście Gryfońskie.



⁕ Kibicuje Srokom z Montrose


⁕   Posiada sowę Mirandę i żółwia Froda. Nie przepada za kotami i innymi zwierzętami  ⁕


⁕ Boi się rowerów, odkąd w wieku sześciu lat przeżyła poważny wypadek.

 ⁕ Żadna z niej dama.

6 kwietnia 2014

I niczyje serce nie drgnie, kiedy to JA odejdę....

Dzień jak każdy inny. Błękitne niebo, żółte słońce i szare mury zamku. Grupki roześmianych uczniów spacerują po błoniach. Tylko moja mina nie jest zbyt wesoła. Pożegnałem już wszystkich.
- Żegnaj Ari, Chloe, Chan, Melisso, Evo, Josephine, Andrestazjio, Emilly, Elso, Mery, James, Jace... Kate.....
O każdym z nich mógłbym powiedzieć wiele ciekawych słów. Każde z nich było inne i tą innością mnie fascynowało.
Kate mnie nienawidziła i wołała po nazwisku, aż do dnia kiedy zrzedła mi mina. Stwierdziła, że tak być nie może. Jace chyba nadal ma ochotę mi przyłożyć i prędko bym tego nie zmienił. Cóż. James. Tego podziwiam do tej pory. Gryfon z przyjaciółmi, dobrą opinią i pokręcony. Zazdroszczę mu całym sobą, a jednocześnie cieszę się, że nim nie jestem. Przynajmniej było z kim powariować. Mery za bardzo nie znam, ale głos ma cudny. W sumie wiem o niej tylko tyle. Elsa zarobiła ze mną szlaban i uznała go za przyjemny, więc chyba nie było źle. Emilly.... to moja żeńska wersja. Świrnięta i z uśmiechem przyklejonym do twarzy. Andrestazja - pani perfekt naczelna. Przymykała oko na moje wybryki i ignorowała mnie, aż uznała, że jej się przydam. I dobrze. Jo nazwała mnie stopniałym szarym wymoczkiem, co pamiętam do dziś. Niesamowite. No powiedzmy szczerze. Kto zna eskimoskie obelgi? Eva. Cóż mógłbym powiedzieć. Nigdy nie zapomnę przygody nad jeziorem i szczerej rozmowy przy Whiskey. Dużo jej o sobie powiedziałem. Do teraz myślę czy nie za dużo. Melissa ciągle się rumieni, a nasze kontakty zerwały się po przygodzie w Hogsmeade. Nie wielu znosi przygody ze mną, więc się jej nie dziwię. Chan stała się powierniczką moich smutków, a ja części jej tajemnicy. Naprawdę przydają się tacy ludzie. Chloe chciałbym przeprosić. Marzę o tym, by mi wybaczyła. Ta noc na wierzy astronomicznej była niezapomniana. Nigdy nie pozwolę sobie zapomnieć zwisania głową w dół z barierki z nią u boku. No i Ari. Już jej powiedziałem, by opiekowała się Salazarem. Ostatnio się zżyliśmy - wspólna przygoda łączy ludzi - a teraz ja muszę odejść na dłużej.
Czy którekolwiek z nich będzie o mnie pamiętać? Czy moje relacje z nimi się nie zmienią, gdy wrócę? Dlaczego boję się zapomnienia? Może dlatego, że doświadczyłem go tak wiele razy. Nie chciałbym, żeby powtórzyło sie to i teraz. Przecież nie znikam na zawsze. To ojciec chce nauczyć mnie dyscypliny i wysłać wśród "porządnych" mugoli na kilka tygodni. Mam doświadczyć izolatki od magii i kary za bycie sobą. Dlaczego tak bardzo mu zależy na moim cierpieniu?
Stawiam kolejne kroki w stronę dyrektora, który pożegna mnie na ten dłuższy czas. Uśmiecha się obłudnie. Ciekawe czy do kogoś się nie uśmiecha.
- Opuszczasz nas ?- mimo, że to pytanie retoryczne, mam ochotę odpowiedzieć i to przecząco.
Jednak żadne słowo nie chce się wydobyć z mojego gardła. No bo niby, co mam powiedzieć? Żeby pilnował, by nikt nie zajął mojego łóżka? Żeby przypominał dzień w dzień, że istnieję i wrócę? Żeby raz jeszcze pożegnał tych wszystkich ludzi w moim imieniu? To wszystko jest pozbawione sensu. Przez ten  długi czas będę żył bez serca, które zostaje tu - z tymi, na których mi zależy, z tymi, którym zdaje się zależeć na mnie.
Jestem pustym istnieniem. Nie da się żyć bez serca. Jestem samym ciałem. Ciało nie istnieje bez serca. Serce istnieje bez ciała. Jestem żywym umarłym. Nie ma życia bez serca, jest życie bez ciała.
Mój wzrok wychwytuje potężną sylwetkę ojca. W głębi mojego gardła układają się słowa "expecto patronum". Nogi chciały by uciec, poprowadzić mnie w głąb Zakazanego Lasu i wrosnąć w tamtejszą ziemię. Ciało chce się bronić. Tak bardzo chciałbym zostać. Nie musieć znosić tych bezlitosnych spojrzeń, a przecież nim dostałem list było inaczej...
"- Tatusiu.... 
- Co Jackie - uśmiechał się z miłością, która biła z jego oczu.
- Stłukłem kolano..... -  podszedłem do czarodzieja ze skruszoną miną.
- Oj. Chodź do tatusia na apka - mężczyzna podniósł usadził mnie na swoich kolanach.
Gładził moje kolano i uśmiechał się z czułością. 
- Tato, a kochasz mnie z obdartym kolanem?- uniosłem wystraszone oczy.
- Kocham cię z każdym zadrapaniem i z każdym głupim pomysłem - mężczyzna raz jeszcze przytulił mnie do piersi."
Potrząsam głową przecząco. To już nigdy nie wróci. Nie ma na co liczyć. Po raz kolejny mówię "do widzenia", tym razem do dyrektora. Potem moje ciało, bez serca, podąża do rosłego mężczyzny. Nasze zimne spojrzenia się spotykają.
- Dlaczego w roku szkolnym? - pytam jeszcze z wyrzutem.
- Żeby bardziej zabolało - odpowiada i dumnie unosi głowę. 

1 kwietnia 2014

Yes, sir. Just me.



L U T Y - M A J

 
Zapragnąłem wyczytać w zodiaku
Swoje losy i dolę żywota,

Alem nigdy nie otrzymał znaku,
Czy się spełni dni moich tęsknota.


Po minionych złych deszczach i burzy
Powracają burze i złe deszcze,

Ale ciągle nadzieja mi wróży,
Że to, czego czekam, przyjdzie jeszcze.


Zostawiłem drzwi moje otworem,
Bo mam w duszy pewność tajemniczą:

Radość przyjdzie z winogron słodyczą,
Przyjdzie późną jesienią, wieczorem.
 


L I P I E C - S I E R P I E Ń

AKTA
P O S Z U K I W A N A

https://www.youtube.com/watch?v=0IywjWWlxF8
Z N A L E Z I O N O


KRISTEL SCRIVEN

T E R A Z




| A POMIĘDZY NAMI....
| LUSTERECZKO POWIEDZ PRZECIE....

od autorki